28 lipca 2015

Ślub Ani i Mateusza



Nie mam najmniejszych wątpliwości - 11 lipca 2015 r. mogę zaliczyć do dni, o których zawsze będę pamiętać i które będę wspominać z wielką radością i uśmiechem na twarzy. A dzisiaj, jeszcze na świeżo, jako żona z nieco ponad dwutygodniowym stażem chcę Wam opowiedzieć i pokazać jak wyglądał dzień naszego ślubu. Zapraszam na historię pt. "Jak otworzyliśmy nowy rozdział naszego życia" :)

Zacznę od piątku 10 lipca, ponieważ tego dnia musieliśmy przygotować kilka rzeczy w kościele. Wiązało się to z tym, że zaprosiliśmy rodzinę, przyjaciół i wszystkie osoby z naszego zboru na słodki poczęstunek, który odbył się po uroczystości. No i trzeba było zająć się organizacją, planowaniem i sprawdzaniem wielu rzeczy. Oczywiście nie poradzilibyśmy sobie bez pomocy :)



Dzień  ślubu był dla mnie niezwykle ważny, pod wieloma względami piękny i wyjątkowy, ale jednocześnie taki... normalny ;) Wstałam wcześnie rano, wyspana, rześka i pełna energii, a w głowie pojawiła się jedna myśl: "Hmm... co mam teraz robić?". Było za wcześnie, żeby zacząć się szykować (obudziłam się ok 6:00, a uroczystość zaczynała się o 14:00), a we mnie było zbyt wiele emocji, żeby skupić się np. na czytaniu albo po prostu jeszcze pospać. Postanowiłam więc wykorzystać energię na coś pożytecznego i... zmieniłam pościel (oczywiście włączając prasowanie nowej ;)), odkurzyłam całe mieszkanie, ogarnęłam kuchnię, wyniosłam śmieci. Później zafundowałam sobie dość długą kąpiel i lekkie jedzenie.

Nareszcie! Nadszedł czas na rozpoczęcie przygotowań! Tutaj też nie spodziewajcie się jakiegoś szaleństwa - wszystko odbyło się spokojnie i zwyczajnie :) Najpierw fryzura, czyli zdolne ręce Ewy, niezliczona ilość wsuwek i sporo lakieru. Później makijaż, który wykonałam sama. Pomalowałam się dokładnie tak samo jak maluję się na co dzień, ale zrobiłam to maksymalnie dokładnie i użyłam odrobinę więcej rozświetlacza. Pozostało tylko założyć sukienkę i kolczyki, włożyć buty i wyjąć bukiecik z wazonu. Nadchodzi panna młoda! :) Aha, co ciekawe. Spodziewałam się jakiegoś stresu czy lekkiego zdenerwowania, a przez cały dzień towarzyszyły mi jedynie wielka radość i podekscytowanie :)



Ślub odbył się w naszym zborze (Kościół Zielonoświątkowy Emaus w Zielonej Górze). Do kościoła wprowadzał mnie tata - czyli trochę mniej tradycyjnie, jak to powiedział nasz pastor "po amerykańsku" ;) Siedzieliśmy skosem do gości na naszych ślubnych tronach (krzesłach przykrytych białymi pokrowcami), a za nami świadkowie. Podczas nabożeństwa było wszystko to, co trzeba - pieśni chrześcijańskie, kazanie, modlitwa, błogosławieństwo, przysięga, wręczenie obrączek i niezbędne, urzędowe formalności. Było pięknie! :)




Tak jak już wspominałam, po nabożeństwie zaprosiliśmy wszystkich na trochę słodkości. Nie organizowaliśmy żadnego wesela, bo po prostu nie mieliśmy takiej potrzeby, a dodatkowo zależało nam na tym, żeby ugościć nie tylko rodzinę i znajomych, ale także osoby z kościoła (które tak naprawdę również traktujemy jak rodzinę :)). Nie bez znaczenia były też kwestie finansowe ;) Przed zborem rozłożyliśmy dwa namioty - w większym znajdowały się stoły i ławki, a w mniejszym stał jeden duży stół szwedzki. Goście mogli częstować się bezami z bitą śmietaną i owocami (zamiast tortu) oraz różnego rodzaju ciastem, a do picia podaliśmy kawę, herbatę, soki i napoje.



Hitem oczywiście okazała się fotobudka i... mała ramka dla dzieci :)



I na koniec: Państwo Jakubscy <3



Mój mąż i ja jesteśmy bardzo, bardzo zadowoleni z tego jak wyglądał dzień naszego ślubu. Nie żałujemy decyzji o braku wesela i naprawdę niczego byśmy nie zmienili :)

Całuję <3
Ania



grafika: freepik.com, zdjęcia: własne :)

10 komentarzy:

  1. Jako że byłam Maid Of Honour (haha :D) muszę dołożyć do tego posta swoje trzy grosze: było PRZEpięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego naj na nowej drodze życia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam. Kawę i soki piłam... Było pięknie. Bez zadęcia. Serdecznie, szczerze. Zabawnie - dzięki fotobudce. Gratuluję decyzji o wyborze takiej formy przyjęcia z okazji ślubu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też miałam okazję być na tym ślubie. Młodzi wyglądali pięknie i wielką przyjemnością było patrzenie jacy są szczęśliwi i zakochani.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ miałaś piękną sukienkę! <3 Piękny był Wasz dzień, patrząc na te zdjęcia. Gratuluję i życzę Wam szczęścia i jeszcze więcej miłości! <33333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominika, bardzo, bardzo dziękujemy! :) Przyznaję - było super :D Buziaki! <3
      Ania

      Usuń
  6. Wesolych i pogodnych dni na nowej drodze zycia - ciocia Ania Brahmann

    OdpowiedzUsuń
  7. Super pomysł z fotobodką!:-).
    Mogę spytać w jaki sposób były robione zdjęcia? Ktoś obsługiwał aparat, czy to był jakiś automat? I czy goście mogli od razu drukować swoje zdjęcia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia były robione na stojąco, głównie przeze mnie :) pózniej kadrowałam je w Photoshopie. I niestety nie było możliwości drukowania na miejscu.
      Pozdrawiam :)

      Usuń

Copyright © 2014 KOKOSHKA.PL , Blogger