8 sierpnia 2015

fryzura i makijaż panny młodej



Dzisiaj mijają dokładnie cztery tygodnie od dnia mojego ślubu. Jak ten czas szybko leci! W moim ostatnim poście pokazałam Wam jak wyglądała ta wyjątkowa sobota (kto jeszcze nie widział, to klikać :) ), a teraz kilka słów więcej o ślubnej fryzurze i makijażu. Mam też dla Was trochę inspiracji :) 

Od początku wiedziałam, że w dniu ślubu chcę mieć spięte włosy, innej opcji nie brałam nawet pod uwagę. Dlatego trochę je sobie zapuściłam (rosną dość szybko) - tak, żeby było na czym pokombinować. Miałam też w głowie pewną wizję, którą nazwałam upięciem w stylu vintage. Na czym mi zależało? Na włosach upiętych nisko, niewygładzonych, nieprzylegających mocno do głowy, zakrywających trochę górną część uszu. Moja ślubna fryzura spełniła wszystkie te wymagania :)

Na głowie nie miałam żadnych dodatkowych biżuteryjnych elementów, ponieważ górna część mojej sukienki była bardzo zdobna. Z tego samego powodu nie zdecydowałam się na welon - nie chciałam zakrywać tych wszystkich koralików i cekinów. Poza tym na górze zrobiłoby się za ciężko. Muszę wspomnieć, że bardzo podobają mi się wianki z kwiatów, ale żaden nie pasowałby do stylu mojej sukienki. Ostatecznie postawiłam tylko na delikatny akcent, czyli przylegające do uszu kolczyki.

Do ślubu czesała mnie Ewa. Najpierw natapirowała moje włosy, później zakręciła pasma prostownicą. No i upinała, upinała, upinała... :) Co ważne, włosy były bardzo solidnie spięte (milion wsuwek!). Nie wiem czy znacie to uczucie, kiedy po prostu wiecie, że fryzura się na 100% nie rozwali, że nie wypadnie nawet najmniejszy kosmyk. Ja miałam właśnie taką pewność :) Aha, przed utrwaleniem fryzury zrobiłam jeszcze test wytrzymałości - machanie głową na wszystkie strony ;) i spryskałam włosy lakierem.



Z makijażem sprawa była prosta - mój codzienny make-up, wykonany samodzielnie. Wiem kiedy wyglądam dobrze, co mi służy i w jakim makijażu czuję się najlepiej, dlatego postawiłam na takie rozwiązanie. Żadnego kombinowania, mocnego podkreślania oczu czy ust, doklejania rzęs. Miało być po prostu delikatnie i świeżo.

Na co dzień nie używam pomadek, błyszczyków, cieni do powiek ani bronzera, więc i w dniu ślubu odpuściłam sobie takie kosmetyki. A jak w skrócie wyglądał mój makijaż? Pod oczy nałożyłam korektor rozświetlający, a na całą twarz podkład mineralny i puder transparentny. Na górnych powiekach (od środka do zewnętrznego kącika) narysowałam kreski czarną kredką i pomalowałam rzęsy. Brwi podkreśliłam cieniem, na policzki nałożyłam róż. Dodatkowo użyłam trochę rozświetlacza na kościach policzkowych, skroniach, nad brwiami i ustami. Koniec :) Hmmm, może w którymś z kolejnych postów pokażę Wam kosmetyki, których użyłam...



Na koniec obiecana garść inspiracji - fryzury...













...i makijaże








Jestem ciekawa co sądzicie o moim podejściu do ślubnego makijażu, no i o fryzurze. Dajcie znać! :) 

Upalne pozdrowienia! :)
Ania


zdjęcia z pinterest.com + własne :), grafika: freepik.com

1 komentarz:

  1. Mam takie samo podejscie,czyli zeby nie kombinowac za bardzo i wybrac to w czym dobrze czujemy..

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 KOKOSHKA.PL , Blogger